Do przerwy prowadzili. Drugą połowę lepiej rozegrali jednak przyjezdni.
Dla podopiecznych trenera Arkadiusza Chełmińskiego był to mecz z kategorii tych najtrudniejszych. Do Ciechanowa przyjechał w końcu lider rozgrywek, lecz gospodarze nie przestraszyli się faworyzowanego rywala i bardzo dobrze spisywali się na parkiecie hali MOSiR. W 18. minucie po bramce Piotra Ruszkowskiego objęli prowadzenie 11:7.
Kolejne minuty nie przyniosły załamania gry, wręcz przeciwnie – Jurand utrzymywał kilka bramek przewagi, których zdobywanie wzięła na siebie tym razem większa liczba zawodników, bo oprócz Patryka Dębca, na listę strzelców często wpisywali się wspomniany Ruszkowski czy Bartosz Smoliński. W bramce kapitalne zawody rozgrywał Damian Skowroński i efekt był tego taki, że Jurand schodził na przerwę z zaliczką dwóch trafień.
Nielba wróciła do gry szybko, jak przystało na lidera. W 37. minucie prowadzenie gościom dał Paweł Gregor, ale to nie on był bohaterem Nielbistów, lecz Dariusz Widziński, który w całym meczu zdobył 15 bramek. Jurand nie potrafił go powstrzymać. Dodatkowo w pewnym momencie na parkiecie pojawił się grający trener Bartosz Świerad, który poukładał grę swoich podopiecznych, zarówno w ofensywie, jak i w defensywie.
Jurand grał jednak z dużym zacięciem. Najbliżej wyrównania był w 48. minucie (30:31). W tym kluczowym momencie chybił Patryk Dębiec i od tej pory Nielba bezlitośnie wykorzystywała niemal każdą sytuację. Ostatecznie wygrała 38:33. Warto odnotować powrót na parkiet po ponad rocznej przerwie Andrzeja Kosika. W październiku 2018 roku podczas meczu ze Stalą Gorzów rozgrywający doznał ciężkiej kontuzji kolana.
W tym roku Jurandowi pozostał już tylko wyjazdowy mecz z SMS ZPRP Gdańsk, który odbędzie się 7 grudnia (sobota) o godzinie 16.00.